Dodano: 15.10.2019

Iluzjonista wszech czasów!

Kiedy myślisz o najlepszych iluzjonistach, w głowie świtają Ci zapewne takie nazwiska jak Angel, Brown, czy Copperfield. I to prawda, w teraźniejszości nie mają  oni sobie równych. Dziś przedstawimy Wam jednak wybitnego z przeszłości, który jako jedyny jak do tej pory, naszym zdaniem, zasługują na miano „magika” wszech czasów.

Jasper Maskelyne

źródło zdjęcia: https://www.militaryimages.net/media/jasper-maskelyne.87640/

Przed wojną Jasper zasłynął jako mistrz od iluzji optycznych. Specjalizował się w połykaniu ostrych przedmiotów i znikaniu. Zaraz po wybuchu wojny wstąpił do Królewskiego Korpusu Inżynierów, gdzie zyskał szacunek i sympatię dzięki iluzji niemieckiego okrętu płynącego Tamizą, którą stworzył za pomocą luster. To pozwoliło mu na awans do M19- sekcji wywiadu zajmującej się sabotażem i wsparciem ruchu oporu na okupowanych terenach. Jednak największy sukces odniósł w Doświadczalnej Sekcja Maskowania, która skupiała w swoich szeregach artystów, grajków, ulicznego handlarza i wielu innych „specjalistów” nietypowych dla armii.

 

Ich pierwszym i najbardziej spektakularnym zadaniem była obrona portu w Aleksandrii będącego najważniejszą bazą morską, do której spływało całe zaopatrzenie. Niemcy zdając sobie z tego sprawę, każdej nocy skrupulatnie i skutecznie bombardowali doki i przystanie. Cały zespół szukał najrozmaitszych sposobów, ale to właśnie Maskelyne wpadł na genialny i zarazem szalony pomysł, aby port przenieść. Jako miejsce docelowe na mapie wskazał oddaloną o półtora kilometra zatokę jeziora Maryut, której kształt do złudzenia przypominał aleksandryjską. Prawdziwe budynki, statki i przystanie zastąpiły te z dykty i sklejki. Powstała też fałszywa latarnia morska. Ale w każdej iluzji musi być chociażby cień prawdy. Zatem dla złudnej obrony ustawiono artylerie przeciwlotniczą, reflektory i ładunki wybuchowe, która miały imitować wybuchy bomb i rozległe pożary.

 

Aby oszukać latające za dnia samoloty rozpoznawcze, po każdym bombardowaniu zwożono do Aleksandrii tony gruzu, ustawiono w porcie składane maszty imitujące zatopione statki, a ulice i budynki przykryto płachtami z namalowanymi lejami po bombach. Takim sposobem Niemcy i Włosi bombardowali jedynie piasek i do końca starć w Afryce na miasto nie spadła ani jedna bomba więcej.

 

 

 

Udostępnij na